Wyobraź sobie – stoisz na placu, gdzie mistrzowie wybierają swoich czeladników, jest północ, już do końca straciłeś nadzieję na to, że ktoś się Tobą zainteresuje. Wtem podjeżdża do ciebie okutana czarnym płaszczem postać na wielkim, białym koniu:
– Jestem Śmierć, chciałbyś u mnie praktykować? – pyta.

To właśnie przydarzyło się Mortowi, gdy jego ojciec stwierdził, iż chłopak powinien zadbać o swoją przyszłość. Nowego czeladnika Śmierci spotka wiele niezwykłych przygód, o których nie śniło się nawet bajkopisarzom. Mort w pewnym momencie zapomina o naukach  swego mistrza i okazuje współczucie, co może się skończyć katastrofalnie. Książka łączy w sobie chwile grozy i elementy humorystyczne. Jej autor, Terry Pratchett  ma niesamowitą wyobraźnię. Wymyślił świat dysku, w którym rozgrywa się akcja większości jego książek. Dysk spoczywa na grzbietach czterech słoni, które stoją na skorupie wielkiego żółwia. Oprócz ludzi żyją w nim też wiedźmy, czarodzieje, elfy i wiele innych baśniowych stworzeń. Powieści Pratchetta nie są jednak zwyczajnymi powieściami fantasy…

Książkę bardzo miło mi się czytało. Jest dobra dla dociekliwych czytelników, gdyż można się w niej doszukać drugiego dna. Wyróżnia ją język i cudowne poczucie humoru. Chętnie sięgnę po kolejną powieść z tej serii.

Zuzanna Makała 6b